Wisielcza Kompania – szkic sesji 2


Dobra, mam coś więcej. Wrzucę jako całość (w załączniku mapka regionu, jeśli chcesz wykorzystać.

Początek już wysłałem:

Druga sesja miała się dziać w zimie. Tło to wyniszczenie wojenne – niby wojna toczy się na północy, ale południe jest wyludnione, młodzi mężczyźni zostali włączeni do armi, zwierzoludzie bandami terroryzują okolice, dziedzic von Frohe staje się postrachem chłopów. Powstaje też konflikt między łowcą czarownic a wiedźmą pomagającej kompani.

Wstęp – w nocy w więzieniu wieje wiatr. wyje jak dusze umęczonych tej mroźnej zimy. Jeden ze strażnikół śpi. Drugi, młodszy mówi do bohaterów graczy, jak paskudny jest jego zawód, jak jutro ich powieszą, a on będzie musiał ciała wywieźć za miasto i zakopać, bo nie dostąpią pochówku na miejskim cmentarzu. kojelny podmuch wiatru budzi starszego, który każe młodemi iśc po kolejną wódkę. Zostając sam na sam, słuchając opętańczego wiatru pyta się.

„To powiedzcie, jak to było tej zimy, kiedy szalał młody von Froche”.

I tutaj zaczynamy od nowa.

Scena 1

Kompania się rozlazła na małe obozowiska. Scena pierwsza to gracze polujący w zimowy mroźny dzień (tyle śniegu nie widziano w okoloci od stuleci, jest go po kolana, po pas), na jelenia w lesie. Najlepszy w drużynie łowca zakrada się do zwierzyny i prawie zabija ją z łuku. Jednak w chwili, kiedy strzela, z pomiędzy drzew wyskakuje zwierzoludź płosząc drużynę i atakując gracza. Walka jest krótka, zwierzoludź rani gracza pazurami i ucieka. Znowu nic nie złowili.

Scena 2

Obozowisko (dawna jaskinia grasantów). Wiedźma opatruje grasantów, banici, głdoni i zmarźnięci siedzą przy ognisku. W końcu ktoś mówi, że tutaj zimy nie przetrwają, nie mają zapasów ani ludzi ani porządnego schronienia. Zwierzoludzi jest za dużo. Trzeba szukać schronienia bliżej zamku von Froche. Ale wpierw trzeba badać sytuację.

Scena 3

Zaczyna padać śnieg, w popbliżo wioski widać świeże ślady ziwerzęcych łap zmierzających do wioski.

W samej wiosce trwa walka, chłopi wycofali się do ceglanej chaty sołtysa, zwierzoludzie plądrują wioskę. Walka trwa w najlepsze. Gracze zauważają, że jakiś bardziej człekokształtny zwierzoludź (statsy zgarnij z podstawki warhammera) wyprowadza zwierzęta juczne z zapasami. Gracze mają wybór – pomagać wieśniakom, przejąć skradzione zapasy (wystarczy pokonać 2 zwierzoludzi, to nie powinno być trudne), czy czekać.

Pomoc wieśniakom wydaje się oczywista w ich sytuacji, jeśli ją wybiorą, opisz murowaną chatę sołtysa i kilkunastu biegających w około zwierzoludzi. Jeden z nich, wyraźnie wyższy, wykrzykuje rozkazy i pogania swoich „pobratymców” do ataku. Obrońcy mają dwie rusznice z których strzelają do napastników, co powoduje załamanie kolejnych ataków. Oczywiste jest, że zabicie przywódcy zwierzoludzi złamie ich morale (możesz znowu wykorzystać zwierzoludzia z podstawki, zwiększ mu tylko WW i ZR o +10… no i może +1 atak).

Jeśli zabiją dowódcę, atak się rozproszy i zyskują sprzymierzeńców – WIEŚNIAKÓW. Przeżyły tylko dwie rodziny – sołtysa i kowala, które zgodziły się ukryć banitów przez zimę.

Jeśli wybiorą zapasy, opisz jak tego wieczoru się najedli i napili. I skreśl jednego potencjalnego sojusznika z listy. Jeśli uciekli – tak samo, tyle że nadal są zmarźnięci i głodni.

Nie zapomnij opisać wioski tydzień później, jeśli jej pomogli, opisz ciężką pracę ziwązaną z przygotowaniem się do zimy (polowania, rąbanie drewna, uszczelnianie domów), jeśli nie, opisz zniszczenia, kości wystające z pomiędzy kikutów domów. Skreśl segment wisielca.

Scena 4

Miesiąc później w karczmie na rozstajach dróg (lub w domu sołtysa, jeśli zamieszkali w wiosce). Zima ma się w najlepsze, śniegu po kolana. Zwierzoludzie mają się coraz lepiej, armi imperialnej nikt nie widział, od kiedy poborowi zabrali najsilniejszych chłopów pod koniec lata. W karczmie siedzi parę osobowości i stara się zabić wieczór. Są to:

-Strażnik dróg, jeśli go oszczędzili w przygodzie 1szej.

-Fanatyk religijny pokryty bliznami i ubrany w zwiewne letnie ubranie, na pielgrzymce.

-Dwaj strażnicy eskortujący więźnia (kogoś o wyraźnie dobrych manierach, siedzą w kącie i nie dają nikomu podejść).

Fanatyk da im okazję do rozmowy na temat wiary. Wspomni też o swoich wizjach – o upokorzeniu Sigmara, które musi zyć przywracając jego ołtarz do łaski.

Strażnicy w pewnym momencie się rozdzielą – jeden pójdzie spać, a drugi się załatwić. Wieźień, jeśli gracze do niego podejdą, ma nogi przykute do ławy na której siedzi. Zacznie wmawiać graczom, że jest szlachicem, że ma personalny zatarg z młodym Albertem von Froche, że jest wieziony na stracenie, bo ośmielił się zalecać do wybranki von Frocha. Może jest z biednej rodziny, ale zapamięta dobrze pomoc i odpłaci, jeśli gracze zdecydują się mu pomóc.

Podczas tej rozmowy gracze zostaną nakryci przez strażników, którzy powiedzą im, ze mają eskortowac teog oszusta o złotym języku do zamku i że zapłącą w sumie sztukę złota, jeśli gracze im pomogą. To tylko dwa dni drogi, a okolica niebezpieczna. W kupie raźniej. Strażników opisz jako młodsze wersje Hansa i Johana (czy jak sie nazywali ich strażnicy we wstępach 😉 ), nie pozwól graczom ich zabić.

Scena 5

Po drodze napotykają wieczorem na leśniczówkę, w której przebywa już łowca czarownic i przerażony leśniczy. Łowca kończy przesłuchanie leśniczego, padają głośne krzyki, gdzie jest wieźma. Jeśli gracze się pokażą, będą przesłuchiwani, jeśli nie, ujdzie im to na sucho. Podczas przesłuchania opisz łowcę (jest z nim dwóch oprychów) jako chama i prostaka, który będzie groził ale powstrzyma się od przemocy. Leśnik jest przerażony, jego syn pobity, żona i córka zastraszone. Niechętnie, ale udzielą strażnikom i graczom gościny w dwuizbowej leśniczówce.

W nocy, jeśli ktoś będzie wartował, będzie można usłyszeć skradanie się pod dom na piasku. Pojedyńcza postać z pochodnią podejdzie na zasięg rzutu do chatki i rzuci pochodnią w dach.

Dom się zapali, wszyscy będą musieli uciekekać. Jest absolutna ciemność, walka będzie chaotyczna. Gracze mogą zrobić więc parę rzeczy:

Załatwić sprawę z więźniem, jeśli tak,mają sojusznika – szlachica, ale tracą pomoc strażników. (skreśl segment wisiel(zwierzoludzie znaleźli jakieś tylnie wejście lub wpadli przez ścianę do środka sypialni)ca).

Pomóc strażnikom, czyli pilnować więźnia, tracąc sojusznika szlachicia, skreśl segment wisielca.

Pomóc leśnikowi, którego żona i córka porywane są do lasu , jesli to zrobią, zyskuja wdzięczność leśnika, jeśli nie, tracą segment wisielca.

Napastników (zwierzoludzi) jest niewiele, jesli gracze wybiorą walkę, każdy z nich będzie miał pojedynek 1na 1 z zwierzoludźmi, a potem walkę z trzema porywająceymi kobiety. Po walce, przy świetle wschodzącego słońca cała ekipa rusza do zamku von Froche(jeśli pomagali strażnikom) lub do wioski (jeśli tego nie zrobili).

Scena 6 a

Jesli pomogli strażnikom

W podzamczu (na zamek gracze nie zostają wpuszczeni, strażnicy każą im czekać w karczime, fundują jedzenie i picie), atmosfera jest grobowa. Jest wyludnione, handel umarł, wszycy powtarzają historie o zwierzoludziach.

Po jakimś czasie wraca większy oddział straży. Strażnicy dają graczom piwo i upijają ich do rana. Gracze budzą się rano w jakichś barakach. Dwaj znajomi strażnicy mówią graczom, że zgłosili się na ochotnika do oddziału, który ma się rozprawić ze zwierzoludżmi. Wymarsz za chwilę.

Scena 6b

Jeśli pomogli szlachcicowi, uciekli pewnie do wioski. W wiosce pojawi się znajomy już fanatyk, który mówi o odziale, który ma się rozprawić ze zwierzoludźmi.

OK, tu mam problem. Jak przyłączyć graczy do ekspedycji, jak ich przekonać żeby pomogli fanatykowi. Pewnie sam najlepiej znasz swoich graczy, daj znać, jak coś wymyśliz. Postaram się coś wymyślić w to miejsce i dosłać.

Scena 7

Przybywa sam młody von Froche. Wysoki, szczupły, rudowłosy, antypatyczny. Wyniosły. Oprócz oddziału 6 zbrojnych ma jeszcze 4 tragarzy niosących beczkę (przywiązali ją do dwóch długich kijów, niosą na ramionach jak lektykę) i chudy jegomość. Zachowuje się wyniośle, bierze sobie z wiosku chłopkę na noc mimo sprzeciwu jej i jej ojca (zbrojni przekonują mieczami do nie stawiania oporu).

Zmierzają powyżej schroniska zwierzoludzi, nie zamierza walczyć. Ma zamiar zatruć rzekę powyżej tego miejsca i wytruć zarazę. Trucizna potem spłynie do wioski, ale wedłów wyliczeń alchemika nie dojdzie do zamku von Froche.

Scena 8

Nocne obozowisko w środku pustkowi. Von Frochę zakazuje rozpalania ognisk, żeby nie kusić zwierzoludzi, Wszyscy marzną. Jest zimno, ciemnom jedzenie jest zamarźnięte, każdy kęs to mordęga, woda lodowata ze strumianie, który planujecie jutro zatruć. Co chwilę graczy wybudza jakiś ruch. Beczka z trucizną jest położona z zapasami trochę na skraju obozowiska. W nocy gracze dostają wartę. Podczas warty zauważają, że alchemik coś majstruje przy beczce. Złapany i przepytany powie, że „przecież nie pozwolę temu idiocie wytruć nas wszystkich, wypuszczona tak blisko, trucizna zabije wszystkich w zamku nim do niego wrócimy. Te zioła, wrzucone, osłabią jej moc, nic nikomu się nie stanie.

Gracze mogą pomóc alchemikowi, lub go zakapować. Jeśli pomogą, von Froche im zapłaci, ale zamek z podzamczem będą „przetrzebione trucizną” i gracze będa mieli wyrzuty sumienia. Jeli pomogą alchemikowi, ocalą zamek, ale zwierzoludzi to nie zabije.

Rano zmierzacie na miejsce. Widać stąd ruiny starej osady – kryjówkę zwierzoludzi. Beczka leci do wody. Siepacze von Froche zaczynają likwidować świadków – stoją w grupce i strzelają z kusz do graczy, fanatyka tragarzy i alchemika – jest ich 6, są w kolczugach, mają dobrą broń. Alchemik wypija jakąś miksturę i znika, chłopi biegną przez strumień na drugą stronę. Gracze mogą uciekać lub walczyć, fanatyk zrobi to co oni. Jesli wybiorą walkę, von Froche wsiądzie na koń i ucieknie, jeśli będą uciekać, rzucą się do lini drzew i z lekkimi obrażeniami (strzał z kuszy na gracza) uda im się uciec. Nikt nie będzie ich gonił. Weź statsy krasnoludów z sesji wcześniej i obniż im WW o 20 – będziesz miał gotowych ochroniarzy von Froche). Oczywiście zamiast toporów mają włócznie i miecze 😉

Fanatyk namawia do pójścia do kaplicy Sigmara. Czy trucizna zadziałała w częsci czy częściowo, następnego dnia zwierzoludzie będą osłabieni. Wystarczy się zakraść, sięgnąć pod ołtarz i przynieść młot. Statsy fanatyka są w podstawce, nałóż go na szablon standardowego człowieka (czyli wszystko na 31, 1 atak, 11 Żyw).

Zwierzoludzie są osłabieni trucizną – -5 ŻYW i -10 US, WW, ZR, INT), ale nadal otwarta walka to samobósjtwo – jest ich z 30 włóćzących się po okolicy. Budynek kaplicy zachował się nieźle. Gracze muszą się przeskradać (parę testół skradania między przeszkodami i pod nosem strażników) i dopaść do kaplicy. W kaplicy jest tylko szaman zwierzoludzi(którego dobrze by było po cichu zabić) i nienaruszony ołtarz z kamienną płytą. Gracze muszą zdjąc płytę bez robienia hałasu (testy krzepy) i znaleźć ukryty pod spodem ceremonialny młot. Jesli im się uda, mogą zmykać. Jeśli narobią hałasu, rzuć na nich kilku zwierzoludzi, tak, żeby gracze ratowali się uczieczką. Fanatyk nie będzie uciekał.

Jesli zdobędą młot, fanatyk się przyłączy do ekipi. Założy im małą kaplicę Sigmara.

Scena 9

Gracze wracają do jaskini (lub własnej chatki w wiosce) Widać ślady walki. Nic nie zostało skradzione. Tylko wiedźmy nie ma i nie wiadomo, co się z nią stało… Wieśniacy wspomną tylko o łowcy czarownic i jego obstawie, która przechodziła przez wioskę prowadząc jakąś kobietę w dybach…

Epilog.

Jesli gracze pomogli strażnikom w scenie 5, stary strażnik rzuci coś ku pocieszeniu serc typu „nie bójcie się, dacie jutro radę”. Jeżeli im nie pomogli, powie „to mi skradliście więźniów” ale nic nie zrobi.. Jeśli się uparli i zabili strażników powie „to był mój brat, który eskortował więźnia tej zimy)” i zacznie się nad nimi znęcać. Do rana nic więcej się nie stanie.

Od sceny 6 trochę to się nie trzyma kupy. Nie mam teraz pomysłu na lepsze zawiązanie tego węzła akcji.

Jeżeli gracze pójdą ze strażnikami, będzie bezboleśnie. 6b przekreśla trochę udział graczy w tym wątku – może warto scenę 5 dopracować.

Nie mam mapek dla scen 8, mam mapkę prowincji – http://polter.pl/Mapka-na-sesje-3-p45511 na pólnocnym wschcodzie masz zamek von Froche, do którego wpadają dwie odnogi rzeki – jedna z góry mapy (załóż, że chatka nad przejściem przez rzekę to leśniczówka ze sceny 5, dalej na zachód tej drogi jest karczma ze sceny 4.

Jadąc na południe od zamku, drogą jest też jakiś budynek nad rzeką (ignorujemy go), a niżej jest wioska ze sceny 3.

Sceny ostatnie odbywają sie przy zachodnim końcu rzeki (na prawym końcu mapy). Wioska nad rzeką to opuszczone ruiny z kaplicą sigmara.

Podsumowując. Gracze mają możliwośc zaskarbienia sobie sympatii:

Wieśniaków

Leśnika

Fanatyka

Szlachica LUB strażników

von Froche LUB alchemika.

Lub stracenia 5 segmentów wisielca 😉

Przepraszam, że tak późno i szkicowato, ale miałem sporo rzeczy do zrobienia przez weekend, w dodaku komp mi padł. Na służbowym mam zainstalowany syf i nawet nie mogę dorzucić żadnego edytora obrazu – stąd brak mapek.

Scena 6  jest wadliwa, muszę przemyśleć przeskok od 5 do 7.

Może wywalę motyw zwierzoludzi i zostawię po prostu Alberta von Frochę znęcającego się nad wieśniakami, rannego w walce, zdanego na łaskę graczy.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wisielcza Kompania – szkic sesji 2

  1. Eliash zmiażdżył mi parę punktów scenariusza – to dobrze, bo rzeczywiście były słabe. Od sceny 6 jest kiepsko. Parę motywów jest wyraźnie do poprawienia. Zaciąg do wyprawy jest słabym pomysłem, alchemik też nie pasuje. Zamiast młota Sigmara poradził wrzucić topór Taala, usunąć motyw trucizny. Do przemyślenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s