Słońcem Poparzeniu w praniu po raz pierwszy

Słońcem Poparzeniu w praniu po raz pierwszy

Od czegoś trzeba zacząć. Zamiast budować ogromny świat, postanowiłem wykorzystać mechanikę zrobioną pod We Mgle i tabelkę broni z Karnawału blogowego. W sumie pozostało mi do wymyślenia miasto.

Starałem się spełnić większość założeń z notki inicjującej. Czyli: elektronikę na świecie szlag trafił. Władza ogranicza się do państw-miast. Warszawa jest kontrolowana przez armię, na zewnątrz jest niebezpiecznie (hordy kanibali, dzikusów i istoty z „mitów, baśni i podań).

Miałem też 3 nowych graczy, więc mogłem po raz kolejny przetestować mechanikę.

Gracze dostali 9 punktów do rozdania na 9 cech, do tego 6 aspektów w formie pytań: Kim byłeś, dlaczego przeżyłeś, kim jesteś, co porzuciłeś, największa zaleta i wada. Okazało się, że jest tego znacznie za dużo! Cechy jeszcze się sprawdziły, ale na początek aspekty powinny być 3. Samo generowanie punktów LOSU i ich wydawanie bardzo szybko zostało przyswojone przez graczy.

Jeśli chodzi o sesje (udało mi się poprowadzić dwie), pierwsza przedstawiła zarys Warszawy podzieloną między wojującą militarną dyktaturę  rodziny przestępcze z Pragi. Gracze mieli udać się za Warszawę, na dzikie tereny pod Modlinem zbadać plotki o znajdującym się tam samolocie.

Scena 1 to sformowanie oddziału. Przy okazji gracze postanowili pokazać pełen rozrzut specjalizacji postaci – miałem chirurga plastycznego, nauczyciela akademickiego, łowcę nagród i gońca na sesji (hej! nie ma jak moja stanowczość odnośnie „spójnego tworzenia drużyny”). Udało mi się wszystkich powiązać z wojskiem i pchnąć na wielką wyprawę zbrojną do EC Żerań.

Podczas przeprawy przez most okazało się, że wojskowi odpalili na tę okazję jeden z Rosomaków. Prażanie widząc zbliżającą się bestię, wysadzili przęsło mostu odcinając BG od domu i zmuszając ich do przeprawy przez Białołękę, Legionowo i Jabłonną.

Gracze dali radę uciec w rajdzie uliczkami Nowodworów przed pościgiem i wbuli się na boczną drogę przy Wiśle. Po noclegu przejechali przez Legionowo i przez most do Modlina (po drodze nawiązując z inną, podobną do nich dyktaturą wojskową w Legionowie).

Zabarykadowali się w okolicy Twierdzy Modlin i ruszyli piechotą na lotnisko (wcześniej parę razy podkreśliłem, jak GŁOŚNY jest jedyny działający w okolicy silnik ich samochodu).

Wizyta na lotnisku byłaby prosta, gdyby nie wrodzona złośliwość mistrza gry. Strażnik na moście miniętym przez graczy postanowił zdobyć ich sprzęt i samochód – zaczaił się więc w zabudowaniach po drugiej strony ulicy i ubarwił zwiedzanie lotniska oddając co jakiś czas precyzyjny strzał w kierunku Bohaterów Graczy. Na lotnisku widać było ślady po walce. Ktoś usunął trupy. W momencie gdy w zamieszaniu wyparowały zwłoki jednego z NPCów, gracze postanowili się ewakuować pod osłoną ciemności.  W tym czasie ostatni ocalały NPC wojskowy wybrał się na polowanie na snajpera (przegrane). Ucieczka zmieniła się w bezwładny rajd do kryjówki, wygrany przez gońca (co było do przewidzenia) i chirurga – rozpoczęli oni akcję rozgrzewania samochodu. W tym samym czasie łowca wrócił po rannego wojaka (snajper już dawno zmył się, bojąc się zapadającego zmroku), a „pani profesor” się zgubiła. Łowca ciągnący na plecach żołnierza powiedział nie strzydze (rozpoznanej przez graczy jako kanibalka). Po krótkich negocjacjach odmówił zapłaty daniny w postaci martwego kompana i dzięki szczęściu (i garści punktów LOSU) odesłał ją za pomocą ołowianej kuli z powrotem do świata z którego pochodziła. Dwójka, która uciekła do kryjówki spokojnie spakowała się i wróciła samochodem po resztę.

Druga przygoda była o wiele spokojniejsza, kameralna i bezwładna.

Dwójka graczy, która się stawiła (kurier, pani profesor) została wysłana do Góry Kalwarii zbadać, dlaczego remont mostu prześladuje pech. W trackie sesji starałem się rozwinąć pewne wątki poboczne postaci, opisać klimat małego miasteczka. Zagadka była banalna – okazało się, że miejscową wioską zajmuje się Domownik, którego mieszkańcy wioski dokarmiają i pilnują. Wymieszałem Domownika z opowieścią o starym żydzie, synagodze i cmentarzu żydowskim. Robotnicy budowlani ukradli złotą oprawę tory z opuszczonej synagogi i przestali dokarmiać Domownika. W akcie zemsty duch sabotował budowę. Parę wypadków, w tym złamań i nikomu się nie śpieszyło z zamknięciem tematu przed zimą. Gracze mieli sprzeczne potrzeby w przygodzie – pani profesor skutecznie rozwiązała zagadkę Domownika i zaliczyła z nim spotkanie trzeciego stopnia, kurier poszedł w las, w którym wpadł na niego Leszy. Ponieważ gracz strasznie szukał kłopotów, w końcu je znalazł w postaci blokady dwóch dresów na drodze. Poradził by sobie z nią bez problemu, gdyby nie moja złośliwość i aktywowanie aspektu na broni gracza (zacinająca się). Ale nic się nie stało. Wyskoczył z paru fantów i zemścił się w mieście.

Nie padł żaden strzał, zagadka była prosta, ale sesja klimatyczna. Mimo to miałem wystarczająco dużo materiału, żeby przerwać prowadzenie.

Postapokaliptyczna Warszawa jest dobrym pomysłem. Burza słoneczna też jest niezła. Tylko trzeba to lepiej opisać (że nie jest to SPALENIE świata, ale tylko reset elektroniki.  Za to już pomysł z wrzuceniem władzy w centrum  Warszawy jest słaby.

W międzyczasie przypomniałem sobie Piknik na skraju drogi/Stalkera. I pojawił się pomysł.

Na obrzeżach miasta istnieją ośrodki władzy, ale jego centrum to dzika strefa, zony pełne magii. Mieszkańcy obrzeży zanurzają się do zon w celu pozyskania magicznych przedmiotów – źródeł energii, przedłużenia młodości, leczenia, ale też broni. Niestety, przedmioty wyjęte z zony z czasem tracą moc.

Postaram się to poprowadzić na jesieni.

Postapo-stalkero-urban-fantasy 😉

Reklamy

5 uwag do wpisu “Słońcem Poparzeniu w praniu po raz pierwszy

  1. http://pl.wikipedia.org/wiki/Demony_s%C5%82owia%C5%84skie
    http://kbender.blog.com/2011/07/28/we-mgle-cialo/
    Link numer 1 to banalna lista demonów słowiańskich, link numer 2 to stary zapis mechaniki FATE, której używam.
    Sporo uprościłem, może pokuszę się o spisanie jej w formie nowej notki (i o zrobienie nowej karty postaci).

    Twilight 2000 nie znam z praktyki – czytałem o nim co nieco, ale samego podręcznika nie męczyłem. Inspiracje miałem 3 – stary, zepsuty Rifts, Czarny Horyzont Kołodziejczaka (ale bez aż tak magicznego i groteskowego świata) i jakieś bzdury w wiadomościach o tym, że burza na słońcu zniszczy naszą cywilizację w najbliższy piątek. Połączyłem to w całość.

    Dotychczas prowadziłem bardziej postapo, mało fantasy, teraz chcę sprawdzić, co się stanie jak poprowadzę wersję bardziej magiczną.

    Po głowie chodzi mi wizja starego carskiego parowozu w podziemiach Dworca Centralnego, który jest bramą do świata baśni – źródła apokalipsy w naszym świecie.

  2. Na razie było więcej postapo, ale chcę sprawdzić, jak świat będzie się zachowywał z większym naciskiem na fantasy.

    Mechanika FATE, mniejwięcej opisana tutaj: http://kbender.blog.com/2011/07/27/we-mgle-umysl/

    Uprościłem trochę rzeczy, zabieram się ostatnio do przepisania mechaniki, może za parę dni wrzucę jako osobną notkę.

    Twilight 2000 nie grałem, tylko czytałem opisy.
    Inspirowałem się Rifts’owym multiwersum i Czarnymi Horyzontami Kołodziejczaka (ale bez przesady) i opisamy słowiańskich duchów i demonów z wikipedii.

  3. Bardzo oryginalny i ciekawy świat. Więcej tu postapo czy fantasy? Trochę kojarzy mi się z Twilight 2000, choć skojarzenie dość odległe. Jak Ci wychodzi kreowanie klimatu takiego świata?

    A co do mechy, rozumiem, że to FATE?

  4. Staram się.

    Jak uda mi się zrobić fantasy stalkera w postapo Warszawie na uproszczonym FATE, będę szczęśliwym człowiekiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s