Indycze rozważania o layoucie


Dziś coś, czego nie robię normalnie, czyli przaśne linkowanie do cudzego bloga.

Kuzz popełnił na indyczym blogu notkę o wyborze layoutu, zawierającą parę porad estetycznych i typograficznych.

Zachęcam do przeczytania i rozważenia na poważnie zawartych w tekście sugestii.

Jeszcze raz, link do tekstu po kliknięciu na banner:

Przy okazji, link do jeszcze jednego, super estetycznego, prostego i schludnego bloga, autorstwa Nine’a, w którym można dowiedzieć się co nieco na temat systemu „Infusion”.

Reklamy

Jak założyć blog #3 – Nasłuchiwanie blogosfery

Jak założyć blog #3 – Nasłuchiwanie blogosfery

RSS czyli Really Simple Syndication to standard przekazywania informacji o nowościach na blogach i innych stronach internetowych.

Za każdym razem, gdy na blogu ktoś doda nowy wpis lub komentarz, automatycznie zostaje wygenerowana nowa wiadomość w formacie RSS.

Inni użytkownicy internetu mogą nastawić swoje „czytniki” RSS na adres naszego bloga i zassać podane wiadomości. Co to dla nas oznacza?

Zamiast codziennego przeskakiwania między zaprzyjaźnionymi blogami możemy ustawić na swoim blogu okienko z aktualnościami z blogów innych osób. Fajne, prawda?

Oczywiście wymaga to odrobiny klikania.

Krok 0 – O co walczymy?

Rysunek poglądowy przedstawia sedno problemu. Na WordPressach możemy ustawić jedno okienko (zwane widgetem), które jest w stanie nasłuchiwać jednego kanału RSS. To znaczy, że jeśli chcemy nasłuchiwać 4 blogi, musimy ustawić 4 niezależne widgety. Sporo klikania i sporo miejsca na naszej stronie zostanie zmarnowane.

Altermatywą jest połączenie paru RSSów w jeden kanał za pomocą RSS Mixera. Istnieją strony w internecie, które zrobią większość pracy za nas. Na przykład http://www.rssmix.com .

Krok 1) Łączenie kanałów RSS

Po wejściu na stronę http://www.rssmix.com widzimy dwa okienka do wypełnienia:

Wpisujemy nasze adresy, tytuł kanału, jaki chcemy uzyskać i klikamy Create!

Oczywiście trzeba wcześniej zebrać adresy kanałów z blogów, które nas interesują. Przeważnie jest to http://www.adresbloga.com/feeds. Czyli adres bloga z dopiskiem /feeds

Przykładowe wypełnienie poniżej:

Wynik widać poniżej – dostajemy link do naszego kanału RSS.

Ten link sobie kopiujemy!

Jak w niego klikniemy, możemy sprawdzić, czy wszystkie newsy zostały dodane do naszego kanału.

Krok 2) Wstawianie RSSów do bloga

No dobrze, to teraz trzeba poklikać trochę w WordPressach.
Wordpress ma to do siebie, że takie rzeczy jak czytniki RSS obsługuje poprzez „Widgety”. Widgedy są sterowane z poziomu „Kokpitu.

Zalogujemy się najpierw do kokpitu sterowania blogiem i wejdziemy w zakładkę Widgetów.

Dalej, szukamy na menu Kokpitu opcji wyglądu bloga i ustawień Widgetów.

Na liście dostępnych Widgetów szukamy czegoś z RSS w nazwie (może się nazywać RSS, RSS reader, Czytnik RSS). Kilkamy „Dodaj” obok nazwy elementu.

Konfigurujemy nasz czytnik i zapisujemy Widget.

Profit

Miłej zabawy.

Jak założyć blog #2 – Jak nie zginąć w internecie

Jak założyć blog #2 – Jak nie zginąć w internecie

W drugiej części cyklu zajmiemy się paroma radami z serii: jak nie zginąć w internecie…

Technikalia dotyczące walki z wordpressem w następnym odcinku.

Część 1 – jak zaistnieć w blogosferze

1) Upewnij się, że na Twoim blogu jest jakaś treść

Tak jest. To straszny banał, ale średni czas, jaki ludzie spędzają na blogu zawierającym tylko wpis „witaj świecie” wynosi około 0.0045 sekundy. Internet jest pełen „martwych” blogów, ludzie nie chcą tracić czasu na czytanie kolejnego z nich. Przygotuj kilka wpisów nim zaczniesz reklamować się w internecie.

2) Dodaj się do agregatów rpgowych

Istnieje kilka stron zbierających wpisy z blogów internetowych. Jedną z bardziej znanych są Blogi RPG. Jeśli chcesz dołączyć do listy blogów, napisz o swoim blogu na polskieblogirpg@gmail.com

Jeśli znajdziesz inny, ciekawy agregator, daj znać, z chęcią go uwzględnię i sam się podepnę.

3) Bierz udział w konkursach

Karnawał Blogowy RPG to świetny przykład inicjatywy, która pozwala zaistnieć swoim blogiem, odpowiedzieć na zadany temat, lub wejść w polemikę z innym bloggerem. Impreza jest cykliczna, co miesiąc wybierany jest nowy temat. Nie bójcie się udziału, to nie boli.

Część 2 – jak nie zniknąć z blogosfery

1) Poznaj RSSy

Większość platform blogowych potrafi czytać i wysyłać wiadomości w formacie RSS. Pozwala to łączyć blogi ze sobą – gdy na jednym z nich pojawi się nowa notka, na blogu drugiego użytkownika automatycznie pojawi się wiadomość z jej treścią. Zarówno wordpress jak i blogger domyślnie wysyłają w świat wiadomości RSS. Mój blog też. O ich odczytywaniu na blogach wordpressowych zajmiemy się w następnej części cyklu.

2) Pisz regularnie

Kolejny banał. Musisz pisać regularnie. W początkowym entuzjazmie będziesz chciał wrzucać 20 notek dziennie, po jakimś czasie entuzjazm opadnie i na blogu zapanują pustki. Blogi mają funkcję harmonogramowania wieści. Jeśli danego dnia będziesz miał nadwyżkę, ustaw notkę na automatyczną publikację dnia następnego. Staraj się pisać w regularnych odstępach czasu. Zamiast katorżniczego planu nowej notki co drugi dzień, lepiej jest publikować regularnie, raz w tygodniu.

3) Nie bój się komentować cudzych blogów

W międzyczasie odwiedź stronę Blogi RPG, zapoznaj się z tym, co w blogosferze piszczy, nie bój się komentować. Jeśli będziesz pisał sam sobie, nikt nie skomentuje Twojego bloga.

Część3 – analizuj statystyki bloga

W końcu coś ciekawszego, pobawimy się analizą statsów na przykładzie bloga kbender.blog.com

1) Zbieranie statystyk bloga

Google udostępnia darmowe narzędzie do zbierania statystyk bloga. Nazywa się ono Google Analytics. Zakładamy konto, podajemy adres bloga i co jakiś czas odwiedzamy witrynę. Wnioski wyciągamy sami. Blog.com dodatkowo obrabia te dane, ułatwiając ich odczyt, ale ogranicza się do ostatnich 30 dni.

2) Wykres aktywności miesięcznej

Zaczniemy od statystyk przetworzonych, które łatwiej odczytać. Na pierwszy rzut oka widać, w które dni (dla ułatwienia zaznaczone na zielono) publikowałem notki.

Czerwone strzałki to dni szczególnej aktywności na blogu.

Z ciekawszych momentów.
1) Jak założyć blog – wstęp (i już wiadomo, dlaczego temat kontynuuję)
2) Szaleństwo notek nibykonkursowych (wstawiłem własne recenzje 3 prac i udostępniłem cudze, na temat mojego systemu).
3) Koniec Karnawału Blogowego RPG, edycji 36
4) Najnowszy wpis „jak nie pisać systemów RPG”

Dalej… pod wykresem widzimy 5 najchętniej wyświetlanych stron, potwierdzających powyższe obserwacje oraz 5 najczęstszych źródeł linków i najczęstsze wyszukiwania w googlu.
Przyznam się do pewnego eksperymentu. Od wakacji każdą notkę blogową przyklejałem na poltera, z linkiem do mojego bloga. Generowało mi to dokładnie tyle samo wejść, ile bez żadnego wysiłku dają blogirpg. Przy okazji pozdrawiam Tajną Loże Masońską. Blogger.com to link do mojego bloga, który ustawiłem na bloggerze jakiś czas temu. Za każdym razem gdy komentuję gdzieś swoim kontem gmailowym, google dodaje linka do mojego bloga. Proste i wygodne.

3) Analiza statystyk googla.

Tu sprawa jest trudniejsza. Google nie jest aż tak przyjemnym zwierzątkiem jak blog.com. Czytanie zawartych w nim danych wymaga odrobiny cierpliwości i umiejętności.

Przyjrzyjmy się pełnej historii bloga
I) Rożne wpisy na temat We Mgle (olaboga, jak mis się koncept od tamtej pory zmienił, nawet mapa – godzilla poszła do kosza). Wejścia z wpisów polterowych i aktywność spambotów.
II) Wpis do L5K i pochwała freemind’a. Wejścia z poltera.
III) Prowadzenie KB RPG #25 oraz zajawki związane z WTSami (wejścia z blogów KB RPG)
IV) Po półrocznej przerwie pojawiają się regularne wpisy. Wrzucam przygodę Wisielcza Kompania do WHM2, wpis na KB RPG #31, parę wpisów o We Mgle. Zaczyna częściej pisać poza polterem niż na nim.
V) Mój blog zostaje dodany do agregatu blogówrpg, wrzucam także kopie notek i link do bloga na polteara. Dokonuję poronionego pomysłu z niepełnosprawnym kapłanem w DnD (jeden nieprzemyślany komentarz, a tyle wejść 😉 ), wrzucam notki o kończeniu Mini War i w końcu PDFa do pobrania
VI) KB RPG #36 i Nibykonkurs.

Z łatwością można zauważyć, że dodanie się do blogówrpg zapewnia więcej „stałych” wejść. Uczestnictwo w inicjatywie, napisanie świetnej notki sprawi, że ktoś odwiedzi waszego bloga dwa, może trzy razy. Stała obecność w internecie i uczestnictwo w życiu fandomu sprawi, że wasz blog z czasem stanie się częścią blogosfery. Każdy sensowny komentarz na cudzym blogu zwiększa szanse na skomentowanie waszych wpisów.

To tyle na dziś.

W następny odcinku walka z wordpressem. Jeśli ktoś się podejmie ogarniania bloggera, z chęcią wykorzystam jego wiedzę i wpis. Ktoś chętny? nerv0? 🙂

PS. Czasami zastanawiam się, czy pisanie bloga ma sens. Czy warte jest wysiłku włożonego w reklamowanie go, pisanie notek i wymianę zawartości. A potem dostaję jeden komentarz i przez trzy dni cieszę się jak głupi.

Jak założyć blog #1 – Wstęp


Wstęp

Ostatnio zauważyłem wzmożone zainteresowanie prowadzeniem własnych blogów w „fundomie”.

Wiele osób przygodę z blogami zaczyna od serwisów poświęconych fantastyce, oferujących prowadzenie bardzo prostego blogaska. Po jakimś czasie, z przyczyn naturalnych, ograniczenia platformy sprawiają, że właściciele blogów sięgają dalej, na zewnątrz, w poszukiwaniu większej przestrzeni i giętkości blogów. Wielu z nich ginie w odmętach internetu.

Cykl wpisów „Jak założyć blog” ma pomóc w podjęciu właściwych decyzji każdemu, kto zdecyduje się prowadzić własnego bloga. Decyzji, które sprawią, że odchodząc z portalu, nie przestanie być członkiem społeczności bloggerów.

Część 1 – garść rzeczy do przemyślenia przed rozpoczęciem nowego bloga.

1) Jakiego tematu będzie dotyczył blog?

Sprawa podstawowa. Czy wiesz, co będziesz robić z własnym blogiem?

Czy będzie służył on prezentacji mojszej wersji RPG?

Wrzucaniu swoich grafik?

Organizacji notatek i wymianie myśli?

Publikacji raportów z sesji?

Wszystko po trochu?

Przemyśl to. W internecie jest wiele platform blogowych wspierających różne podejścia do blogowania. Nie musisz jeszcze wybierać konkretnego, ale dobrze by było wiedzieć, czego od bloga oczekujesz.

Zastanów się teraz, czy masz pomysł na motyw przewodni. Jeśli tak, postaraj się naszkicować go na kartce. Zastanów się nad układem bloga. Ile ma mieć okienek, czy mają one być oddzielne, czy stanowić płynną całość. Temat układu będzie ważny przy omówieniu Widgetów.

Wiele blogów pozwala na modyfikacje wyglądu domyślnego.  Inne pozwalają na wgranie własnego loga czy tła, oraz zmianę układu. Oceń swoje możliwości. Czy umiesz choć trochę programować i rysować? Cze raczej nie? Jeśli nie, to się nie martw, jest wiele motywów, które fajnie wyglądają „z pudełka”.

2) Silnik

Silnik bloga to oprogramowanie, które pilnuje jego wyglądu i funkcjonalności. Nie jest to jego adres internetowy. Na październik 2012 najpopularniejsze są dwa silniki bloggowe:

Blogspot/Blogger – silnie zintegrowana z googlem platforma blogowa, która pozwala na ręczną edycję wielu elementów i mieszanie w kodzie strony. Zalecana dla użytkowników zaawansowanych, lub intensywnie korzystających z innych produktów googla. Zawiera kilkanaście/kilkadziesiąt szablonów.

WordPress – platforma prostsza w obsłudze. Może nie pozwala modyfikować strony tak mocno, jak Blogger, ale pozwala szybciej uzyskać naprawdę fajne efekty. Zawiera ponad dwieście szablonów.

Jeśli lubisz się grzebać w kodzie i edytować dokumenty do poziomu najmniejszych detali, Blogger będzie bardziej satysfakcjonujący.

WordPressa polecam wszystkim tym, którzy nie chcą lub nie potrafią walczyć z kodem i chcą mieć już po pięciu minutach fajnie wyglądającą stronę.

Oba rozwiązania pozwalają osiągnąć ciekawe efekty, wybór zależy od tego, ile chcesz w swoją stronę włożyć pracy.

3) Nazwa i adres bloga

Zastanów się nad jakąś dobrą, chwytliwą nazwą bloga. Będzie ona stanowiła podstawę jego adresu. Większość stron, na których można umieścić bloga, dodaje swoją nazwę zwaną domeną w jego końcówce. Bierzcie to pod uwagę planując bloga. Nazwę będziecie mogli zmienić, ale adres zostanie już na stałe.

Przykład praktyczny.
Ten blog miał pierwotnie nazwę kbender (tak, wiem, ambitnie). Postawiłem go na domenie blog.com.
W rezultacie dostałem adres kbender.blog.com. Dość proste do zapamiętania.
Dopiero po jakimś czasie wpadłem na nazwę bloga Przerysowane Światy.
Uaktualniłem nazwę bloga. Adres pozostał bez zmian. Przerysowane Światy pod adresem kbender.blog.com.

Nazwa waszego bloga zostanie zapisana razem, z usunięciem spacji.

Tak jest. Bardzo fajny blog bendera zostanie przetłumaczone na bardzofajnyblogbendera – powodzenia z zapisaniem tego.

Im dłuższy adres, tym większa szansa na jego błędne wpisanie czy zapamiętanie. Krótkie adresy są lepsze.

Klasyczny jest też anglojęzyczny przykład bloga Pen Island. Adres bloga to penisland. Może zostać odczytany na dwa sposoby: Pen Island, oraz Penis Land. Powodzenia z moderacją komentarzy. Przykład polskojęzyczny: Ja Ci Pokażę

W dodatku do nazwy bloga zostanie dodana domena:

4) Domena

Czyli to, co występuje w adresie po kropce.

Jeśli zdecydujecie się na silnik Bloggera, w zasadzie skazujecie się na użycie strony googla. Z Wodrpessem sprawa jest bardziej skomplikowana. Strona WordPress.com udostępnia platformę blogową, na której można założyć bloga, korzystając z publicznego serwera. Na stronie WordPress.org udostępniony jest kod źródłowy platformy, który można wykorzystać do postawienia platformy blogowej na własnej stronie (jesli dysponujemy własnym  serwerem). Co oznacza, że w internecie jest dużo klonów WordPressa, takich jak na przykład Blog.com.

Każda z domen ma własny zestaw adresów: to znaczy, ze mogą istnieć dwa blogi o tym samym przedrostku: kbender.wordpress.com i kbender.blog.com.

Jeśli na wordpress.com wasz adres będzie zajęty, poszukajcie alternatywnego silnika w internecie. Powinniście bez problemu znaleźć alternatywną, darmową domenę.

Dlaczego wybrałem blog.com? Bo kbender.wordpress.com był już zarezerwowany 😉

5) Pierwszy wpis

W trakcie rejestracji bloga jesteście proszeni o wybór motywu. Wybierzcie dowolny. Najważniejsze zadanie przed wami to dodać przynajmniej dwa, trzy wpisy. Nie muszą być na temat bloga, mogą zostać później usunięte. Ale będą potrzebne do testowania motywów.

W następnym odcinku:

Wybór motywu, ustawianie widgetów i zmiana opcji bloga. Z obrazkami.

Zadanie domowe:

Zastanowić się, co chcę umieścić na blogu, przemyśleć układ bloga – jedna kolumna, czy więcej? Preferowane dodatki, kolory, elementy graficzne.

Jak ozdobić PDF’a – skład

Jak ozdobić PDF’a – skład

Omówiliśmy już:

Jak zrobić logo

Jak zrobić okładkę

Dziś zobaczymy, jak złożyć nasz tekst w Łordzie.

Nauczymy się następujących rzeczy:

1)      Ustawiania właściwości dokumentu

2)      Sprawdzania, jakie style wykorzystujemy w tekście

3)      Dzielenia dokumentu na sekcje

4)      Ustawiania nagłówków rozdziałów

5)      Wstawiania spisów treści

6)      Wstawiania okładki

7)      Dodawania nagłówków i stopek

8)      Wstawiania tła

Wstęp

Do składania tekstu powinno używać się narzędzi DTP. Ale niestety nie udało mi się jeszcze żadnego rozgryźć. Pewnie dlatego, że nie miałem realnej potrzeby. Za to często (na studiach i w pracy) muszę składać różne dokumenty, co nauczyło mnie korzytać z edytora tekstu Microsoft Word 2003. Prywatnie używałem też LibreOffice’a (a wceśniej OpenOffice’a). Mają bardzo podobną funkcjonalność. Będę jednak posługiwał się tym, co znam najlepiej. W tekście będę używał słowa Łord lub Łordy zamiast nazwy produktu. Jeśli chcecie te same kroki wykonać w LibreOffice, pogooglajcie i wrzućcie komentarze. Jeśli będzie zapotrzebowanie, postaram się napisać.

Na tym etapie powinniśmy mieć logo, okładkę, tło strony i tekst.

Zaczynamy

Ustawianie właściwości dokumentu

Głupia strawa. Łordy zakładają, że każdy pisany przez nas dokument jest kartką A4. Dziwne, prawda, jak by innego formatu nasza drukarka nie miała. Żeby to zmienić musimy wejść we właściwości pisanego dokumentu. Otwieramy nasz tekst, wchodzimy w menu File>Page Setup i obłąkańczo szukamy menu zmiany ustawień strony.

Style wykorzystywane w tekście

Ok, o co chodzi z tymi stylami.

Znacie ten ból, gdy w środku tekstu nagle odnajdujecie fragment napisany czcionką z zupełnie innego bajki?

Przy kilkudziesięciostronicowym pliku, nad którym pracowało parę osób, różnych stylów będzie kilkanaście – kilkadziesiąt. Nie da się tego normalnie ogarnąć.

Menu stylów można wywołać guzikiem obok detali czcionki. Wyskoczy nam nowe menu formatowania. Na dole nowego paska powinna być opcja „Show” – z rozwijalnego menu wybieramy „Formatting in use”.

Zarządzanie tekstem inaczej niż przez style to mordęga. Czyścimy więc formatowanie guzikiem „Clear Formatting”.

Teraz możemy zacząć od nowa – podzielimy dokument na sekcje, dodamy nagłówki rozdziałów i w końcu ustawimy ich styl.

Dzielenia dokumentu na sekcje

Ok, teraz trudna sprawa. Wrzucę sporo informacji na jednym ekranie. Proszę o skupienie.

W Łordzie istnieje bardzo ważny guzik (na górze w połowie ekranu) „pokaż/ukryj znaczniki”. Po jego wciśnięciu widzimy, gdzie użytkownik bawił się enterami, gdzie tabulacjami a gdzie wstawiał podział na sekcje.

Nie ma nic bardziej upierdliwego do formatowania, niż tekst w którym na następną stronę przeskakujemy wciskając Enter. Zmiana czcionki lub dodanie paru słów potrafi rozwalić formatowanie całego dokumentu. Dlatego też przeskoki do następnej strony robimy z menu Insert->Break…  na górze po lewej.

Mamy dwa rodzaje podziałów strony – na górze są opcje przeskoku do następnej karki lub kolumny (czyli Page Column lub Text Warping Break) oraz przeskoki z utworzeniem następnej sekcji w dokumencie.  Przeważnie tworzę dokumenty z dwiema sekcjami – nagłówkiem i resztą. O tym później, przy wstawianiu nagłówków. Pamiętajcie, że jeśli chcecie zacząć nowy rozdział od nowej strony, nie robicie tego wciskając enter 15 razy tylko używając znacznika Page Break.

W naszym przypadku umieszczamy kursor na początku dokumentu i robimy Section Break Types: Next Page – co powinno oddzielić okładkę od reszty dokumentu.

Ustawiania stylów i nagłówków rozdziałów

Ok, skoro już wiemy, że istnieją style, warto by ten temat poruszyć dalej. To znaczy wykorzystać istniejące style i dostosować je do naszych potrzeb. Wspominałem już o czcionkach, wykorzystam bardzo fajną Gunplay.

Zalecam używanie stylów Heading 1, Heading 2 i Heading 3 – przy wrzuceniu spisu treści z automatu uzupełni nam sie jego zawartość. Czcionki te warto dostosować, domyślnie są „mało sexowne”.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny styl, nazywa się „Normal”. Opisuje on większość tekstu, tu też warto zmienić co nie co.

Najważniejsze w Normalu jest to, żeby był przejrzysty. Zmienimy go na Arial, dodamy wyjustowanie i przerwy między akapitami.

Karol rozpoczynał akapity od wcięć zwanych tabulacjami. Ponieważ mamy już bardziej przejrzyste interlinie,, zaznaczamy jedną tabulację, robimy jej CTRL-C, wchodzimy w menu znajdź i zamień (skrót CTRL-H) i wklejamy tabulację w polu wyszukiwania. FIRE! i nie ma już żadnego wcięcia.

Teraz trzeba poszaleć po tekście i właściwie przypisać nagłówki – tam gdzie chcemy mieć rozdziały i podrozdziały zaznaczamy tekst i ustawiamy styl Heading 1, 2 lub 3, wpisując nazwę stylu ręcznie lub wybierając z listy.

5)      Wstawiania spisów treści

Jeśli mamy zrobione style i nagłówki to spis treści jest banalną sprawą.

Na początku dokumentu zaznaczamy miejsce w którym ma się pojawić spis treści, z menu na górze wybieramy Insert->Field i z kilometrowej listy wybieramy TOC. Można skonfigurować swój spis. Po kliknięciu OK pojawi nam się spis treści zbudowany na podstawie nagłówków. Pamiętajcie, że spis nie aktualizuje się sam. Przed ostatecznym przejrzeniem pracy trzeba kliknąć prawym przyciskiem i wybrać opcję „Update Field -> Update Entire Table”.

6)      Wstawiania okładki

Ok, jesteśmy bliżej niż dalej. Okładkę wrzucamy w tekst przeciągając grafikę na pierwszą stronę dokumentu. Word domyślnie nie chce nam pozwolić wyjść poza ramy strony, na szczęście można go „przekonać” do posłuszeństwa opcjami opływania tekstu i ustawić/rozciągnąć okładkę tak jak nam się to podoba. Dwuklikamy na obrazek i zaznaczamy opcje jak na obrazku: Layout -> In front of text. Po zaakceptowaniu można spokojnie przeciągać i rozciągać naszą okładkę.

7)      Dodawania nagłówków i stopek

Nagłówki i stopki to prosta rzecz, jeśli wie się gdzie jej szukać. Nam posłużą w trzech celach – dodania napisu na górze, mówiącego że to nasza gra, numeru strony na dole i tła strony.

Opcja View – Header and Footer pokaże nam obszar nagłówków i stopki. Jako ciekawostka – cała „główna” zawartość dokumentu zostanie „przesunięta w tło”.

Klikamy na nagłówek, ustawiamy czcionkę i wpisujemy nazwę. Następnie klikamy na stopkę i z menu Insert wybieramy AutoText, Page x of y.

Nie klikamy nigdzie poza nagłówkiem – wstawimy jeszcze tło

8)      Wstawiania tła

Są dwie metody wstawiania tła w Wordzie – jako znak wodny i jako zagnieżdżony element nagłówka. Wolę tę drugą. Pozwala mi wrzucać różne tła w różnych sekcjach tekstu.

Zauważyliście, jak na ostatnich screenach okładka wyblakła? Łord tak już ma. Wrzucimy za chwilę kolorowy obrazek w tło, który po wyjściu z edycji nagłówka trochę posiwieje.

Wrzucamy obrazek przeciągając go gdzieś w okolice napisu MINI WAR.

Dwuklik na grafikę, Layout -> Behind the text.

Przeciągamy i rozciągamy nasz obrazek tak, żeby pokrywał całą stronę. Wychodzimy z edycji nagłówka przez menu View->Header and Footer

Skłamałbym, gdybym powiedział, że to był koniec edycji Mini War. Oczywiście znaleźliśmy jeszcze kilkadziesiąt małych rzeczy do poprawy. Ale na potrzeby poradnika, możemy uznać, że nasz PDF jest gotowy. Można go nawet drukować.

Jeśli chcemy go publikować elektronicznie, wypadało by zamieścić w nim trochę odnośników. Ale to zupełnie inna bajka i temat na inny tutorial.

To ostatnia z trzech notek „jak złożyć PDF’a”. Podstawowe techniki są opisane i wyjaśnione. Plik dla Karola (a właściwie 6 plików w rożnych formatach) złożone i wysłane. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Niezależnie od wyników Rzutu na Inicjatywę, mam rozgrzeszenie od Karola na zrobienie wersji elektronicznej tego podręcznika (skupialiśmy się na wersjach do wydruku). Zajmę się tym, jak już minie mi odruch wymiotny na widok edytora tekstu i może zamieszczę, jako dodatkową notkę. Może też w międzyczasie nauczę się jakiegoś narzędzia DTP i wrzucę do niego oddzielny tutorial.

Mam nadzieję, że poradniki były przydatne.  Jeśli coś jeszcze zaprząta wam głowę, lub jest niejasne, proszę o komentarze lub maile na skrzynkę kbender@wp.pl .

Na koniec bonus – jak to wydrukować z Łorda do PDF’a?

W LibreOffice wystarczy wcisnąć guzik. Taką ikonkę przestawiającą PDF’a. Niestety w Łordzie należy zrobić małą sztuczkę – zainstalować drukarkę wirtualną, która wydrukuje nam PDF. Można wpisać w google „print pdf” lub kliknąć tutaj.

Po zainstalowaniu programu nasz komputer będzie pokazywał dodatkową drukarkę (w tym wypadku Bullzip). Żeby wydrukować tekst klikamy File->Print, pokazujemy naszą drukarkę, wybieramy format pliku i lokację na dysku. Można dodać znaki wodne, scalać z innymi plikami PDF, cuda. Klikamy OK. Kilkadziesiąt sekund i plik gotowy.

Jak ozdobić PDF’a – okładka i tło

Jak ozdobić PDF’a – okładka i tło

O wstępnych przemyśleniach i tworzeniu loga napisałem w pierwszym wpisie. (w którym znajdziecie też linki do GIMPa i kroki wymagane do stworzenia loga).

nerv0 zwrócił uwagę na przeciętną urodę standardowych skryptów w GIMPie i sugerował tworzenie loga przy pomocy zabawy z filtrami. Podpinam więc tutorial z przykładami.

Dziś powalczymy z okładką i tłem publikacji.

Słowa na dziś to: Warstwy, Magiczna różdżka, Maska.

Zaczynamy.

6) Okładka

Zabieramy się za okładkę. Mamy 3 grafiki (nasze logo, skan szkicu i logo SW Fan!). W rozmowach z Karolem uzgodniliśmy, że będziemy trzymać się standardu dla SWPL – formatu B5 pionowego. Jeśli Karol wygra „Rzut na Inicjatywę” to jego materiał zostanie wydrukowany w formacie A6.  Tym będziemy martwić się później, w przypadku wygrania 🙂

Z użyciem powyższych narzędzi zrobimy ładną okładkę. Pamiętacie, że logo zapisałem też w formacie .xcf? Dziś się przyda.

Pytanie za 10 punktów – dlaczego NIE używam do złożenia kilku obrazków Painta?

Odpowiedź: Bo obrazki mają tła. Detale poniżej.

Prawie dobrze. To znaczy kompletnie źle. Zajmijmy się tym we właściwym narzędziu.

Zaczniemy od Loga MiniWar – Karol chce mieć tylko kolor zielony w logu. Ja chcę wywalić białe tło. Zrobimy to za jednym zamachem.

Otwieramy plik .xcf z wczoraj i bawimy się. Warstwę Sparkle zmieniamy opcją Colors->Colorize, w celu uzyskania ładnego zielonkawego tła.

Warstwę Background kasujemy. Używamy Plik-Eksport, żeby uzyskać plik PNG. Rozumiecie już dlaczego lubię pliki PNG? Mają przeźroczyste tła.

Teraz czas na logo Savage Worlds Fan!. Prikaz jest prosty – nie możemy zmieniać tego loga w żaden sposób (nawet zmieniać rozmiaru). Ale mogę pozbyć się białego tła. Użyjemy teraz „Magicznej różdżki”.

Klikając prawym na SW Fan.jpg wybieramy Edit with GIMP.

W GIMPie musimy utworzyć nową warstwę z przeźroczystym tłem, dodać do niej logo i skasować stare tło.

Krok 1) Tworzymy nową warstwę z przeźroczystym tłem.

Krok 2) Wybieramy Najważniejsze Narzędzie w Historii Ludzkości (Zwane także Magiczną różdżką), klikamy na białe tło.

Krok 3) Odwracamy zaznaczenie, wciskając na klawiaturze CTRL+I.

Jeśli teraz skasuję tło, zostanie nam parę białych pixeli na obwódce. Są ludzie, którym to by nie przeszkadzało. Zostawiamy im pracę w Paint’cie.

Krok 4) Zmniejszamy zaznaczenie o jeden pixel. Klikamy w menu Select->Shrink. Zostawiamy 1 pixel i zatwierdzamy. Nasze zaznaczenie zmniejszy się o jeden pixel, dzięki czemu nie będziemy mieli białej obwódki po kroku 6.

Krok 5) Przenosimy zaznaczenie metodą Kopiegopasty (wycinając z obecnej warstwy i wklejając do nowej). Wciskamy CTRL-C, Klikamy na nową warstwę, CTRL-V. Możemy wklejone logo przesunąć w dowolne miejsce. Musimy wklejenie zagnieździć – kikamy prawym na nowy element na liście warstwy i wybieramy „Anchor Layer”.

Krok 6) kasujemy starą warstwę, klikając na nią prawym i wybierając „Delete Layer”

Krok 7) Zapisujemy logo z menu Plik->Zapisz i eksportujemy do PNG za pomocą Plik->Eksportuj

Dobrze, czyli mamy już zarówno logo systemu jak i logo Savage Worlds Fan. Pozwoliłem sobie dorzucić imię i nazwisko autora (w ten sam sposób, w który utworzyłem logo MiniWar) do loga systemu. Zajmijmy się grafiką na okładkę.

Trzeba zrobić dwie rzeczy, zmienić jej rozmiar do B5 i wyrzucić ślady po skanowaniu przy krawędzi pliku

Krok 1) Tworzymy nowy plik rozmiaru B5, klikamy File->New-> na górze wybieramy Template B5.

Krok 2) Wrzucamy do niego nasz obraz tła – tak, przeciągamy i upuszczamy. Przenosimy obraz w lewy górny róg.

Krok 3) Zmieniamy jego rozmiar, wysuwamy elementy, które nam się nie podobają poza obszar obrazu. Robimy to używając narzędzia skalowania, przeciągając obraz aż będzie miał odpowiedni obraz.

Krok 4) Przeciągamy plik z logiem na obrazek. W razie potrzeby możemy go przeskalować i przesunąć – GIMP od razu wrzuca go w nową warstwę.

Krok 5) To samo robimy z logiem SW FAN.

Krok 6) Zapisujemy plik w formacie xcf (być może kiedyś trzeba będzie wprowadzić zmiany) i eksportujemy do PNG.

7) Tło

Tło pracy powinno być przejrzyste w centrum, kolorowe na marginesach. Chciałbym połączyć efekt starego papieru i mapy bitewnej. Efekt papieru można wygooglać, lub zeskanować jakąś starszą kartkę i postarzeć ją w GIMPie. Wystarczy jakaś pomięta kartka, której zrobimy Colors->Colorize i dodamy trochę żółci lub brązu, podkręcimy kontrasty i wybierzemy odpowiednio ciemność. Poniżej efekt ‚postarzania’ na szybko odręcznego szkicu.

Na potrzebę ćwiczenia zakładam, że kartkę jakoś zdobyliśmy (zwracam uwagę na licencje dołączone do grafik w sieci). Podobnie z mapką pola bitwy. Moje grafiki wyglądały tak:

Zakładam, że mamy obie grafiki. Nałożymy mapę pola bitwy na papierowe tło i dodamy prześwity przy pomocy Masek.

Krok 1) Tworzymy pusty plik B5 z menu File->New-> Template:B5. Dodatkowo rozwijamy Advanced Options – > Fill with Transparency – będziemy mieli na „Dzień dobry” przeźroczyste tło.

Krok 2) Przeciągamy pliki zmieniając ich rozmiary.

Teraz ważne ogłoszenie na temat funkcjonalności GIMPa. Z zasady, warstwy „wyżej” na liście zasłaniają te pod spodem. Ale możemy w każdej chwili oczkiem „ukryć” daną warstwę i mieć podgląd na to, co dzieje się dalej…

Mamy pliki, które się zasłaniają. Nie o to nam chodziło. Trzeba dodać Maski.

Znowu ogłoszenie parafialne. Maska określa, w jakim stopniu dana warstwa zasłania kolejną. Przykład poniżej.

Mamy dwa przaśne kwadraty – czerwony zasłania zielony. Dodamy maskę na połowę czerwonego, żeby odsłaniał czerwony.

Widzicie w jaki sposób maska dodana na czerwonym polu stopniowo odsłania zielone?

Zasada jest prosta – tam gdzie maska jest biała, tam mamy zerową przeźroczystą. Tam gdzie jest czarna, warstwa jest w 100% przeźroczysta. różne kolory (przeważnie odcienie szarości) dają efekt częściowej przejrzystości. Sprawimy, że nasza mapka bitewna będzie półprzeźroczysta.

Krok 4) Dodajemy maskę klikając prawym na warstwę z bitwą i wybierając „Add Layer Mask”. Zatwierdzamy wartości domyślne klikając ok.

Krok 5) Z przybornika wybieramy narzędzie do „zalewania”.

Krok 6) Ustawiamy aktywny kolor na odcienie szarości.

Krok 7) Upewniamy się, że pracujemy na masce warstwy (klikamy na jej białą ikonę lewym przyciskiem) i wylewamy szarość na środek naszego obrazka.

Nasza mapa prześwituje na kartkę, w wyniku czego wygląda jak nałożona na stary papier.

W zasadzie można by tutaj skończyć. Wrzucając kartkę jako tło do Worda zagnieżdżę ją jako tło nagłówka (taka sztuczka, żeby się nie zaorać wklejaniem tła w tekst), w trakcie czego Word ją dodatkowo wyszarzy.

Jako bonus dodaję krok 8 – dodanie maski na poziomie papieru, która sprawi, że środek strony będzie prawie przeźroczysty (czyli ukłon w stronę osób drukujących nasz podręcznik.

Krok 8 ) Dodanie maski tła kartki. Dodajemy maskę warstwy jak wcześniej, ale tym razem będziemy ją zalewać nie jednolitym kolorem ale gradientem.

Ten obrazek pokazuje kolejność kliknięć.

1 Dodajcie maskę warstwy i kliknijcie na nią lewym przyciskiem myszy.

2 Wybierzcie dodawanie gradientu

3 Wybierzcie czerń jako główny kolor

4 W okienku które wam wyskoczyło przy wyborze gradientu wybierzcie typ „Bi-linear”

5 przeciągnijcie myszką od środka do krawędzi wciskając lewy przycisk myszy

Pamiętajcie, że Undo waszym przyjacielem jest.

Koniec

Następnym razem Word-o-patia, czyli wklejanie naszych grafik w tekst.

PS. Nie zapomnijcie zapisać pliku i wyeksportować do PNG 🙂

Jak ozdobić PDF’a – zasady ogólne i logo

Jak ozdobić PDF’a – zasady ogólne i logo

Pomagam Karolowi w projekcie Mini War – poza wymianą myśli i minimalną korektą tekstu zaoferowałem się zrobić oprawę graficzną. Szybko odkryłem, jak proste (z mojej perspektywy) zagrywki przynoszą dobre efekty i podobają się Karolowi. Dlatego zdecydowałem się napisać poradnik – jak ozdobić swojego PDF’a.

Dziś wstęp i tworzenie loga, następnym razem na warsztat weźmiemy okładkę, tło i skład podręcznika.

Wstęp

Nie oszukujmy się, zrobienie fajnego merytorycznie materiału to połowa sukcesu. Trzeba go jeszcze sprzedać. Ludzie kupują oczami – mając do wyboru prostą białą kartkę i kolorową okładkę z krzykliwymi literami sięgamy po pstrokaciznę. Tak więc porządna oprawa graficzna jest ważna z dwóch powodów.  Po pierwsze, mając dwa podobne produkty wolimy ten ładniejszy. Po drugie, pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, i mamy na to 5 sekund. Jeśli podręcznik zachwyci odbiorcę na początku, są o wiele większe szanse na to, że zostanie przeczytany do końca.

Dla podkreślenia, zerknijmy na uczestników tegorocznego Quentina.

Machina Wojenna, czyli maszynopis w formacie A4.

Prosty, tekstowy Super-Hero-Show, napisany czystym tekstem, z ramkami, na standardowej kartce A4.

Tożsamość, w dwukolumnowym układzie A4, ze stroną tytułową i paroma grafikami.

Czarno-biały, schludny, „leżący”, bardzo dobrze wykonany „Pożeracz światła„, idealny do czytania na komputerze. Jego jedyną wadą jest brak okładki.

W końcu mamy Ruiny Valengardu, świetnie złożony tekst z ilustracjami, okładką i ładnym tłem.

Czy czytając czujecie już różnicę w odbiorze tych PDFów? Powiedzcie, który chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności?

1) Założenia

Nim zaczniemy bawić się w klikanie, zastanówmy się nad paroma rzeczami:

A) Jaki podręcznik publikujemy

Zastanów się, czy chcesz stworzyć podręcznik RPG, szkic, przygoda, czy raczej ma to być coś poważniejszego. Czy chcesz go udostępnić za darmo, czy też myślisz o jakiejś formie sprzedaży.

W tym drugim wypadku musisz pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy: o prawach autorskich. I związanych z nimi licencjami.

Każda rzecz, jaką umieścisz w sieci podlega ochronie praw autorskich, tak samo jest z rzeczami, z których korzystasz. Szukając materiałów na deviantart’cie czy innych stronach zwracaj uwagę na informacje licencyjne, staraj się skontaktować z autorem pracy i zawsze umieszczaj link lub informacje kontaktowe w tekście.

Publikowanie darmowego materiały nie zwalnia Cię z obowiązku przestrzegania praw autorskich, dodatkowo zmusza Cię do zastanowienia się, na jakiej licencji publikujesz swoją pracę dalej w sieć. Osobiście korzystam z licencji dostępnych na CreativeCommons – Share Alike. Korzystam z cudzej pracy (czcionek, skrytpów, czasem grafik) i udostępniam innym owoce swojej pracy do własnego użytku.

B) Jakie ma być jego przeznaczenie

Jeśli chcesz stworzyć podręcznik do wydruku, wykorzystaj tradycyjny układ pionowy (z angielska „portrait”). Niestety czytane na komputerze są one strasznie irytujące, ciągle trzeba przewijać strony w dół i górę. Jeśli chcesz stworzyć dokument do czytania na komputerze, zastanów się nad formatem „leżącym” – poziomym („landscape”). „Pożeracz światła” jest świetnym przykładem dokumentu do czytania na komputerze, cała strona z łatwością mieści się na ekranie, przewija się w jednym kierunku i nie męczy oczu przy przeskakiwaniu między kolumnami.

Kolejna rzecz – kolumny. Weź do ręki dowolny podręcznik RPG. Zauważysz, że tekst został podzielony na węższe kolumny. Przy długich partiach tekstu układ kolumnowy jest łatwiejszy w odbiorze, dodatkowo wzrokowo zapamiętujemy czy dana informacja była w kolumnie pierwszej czy drugiej. Przy układzie kartki pionowej dwie kolumny to maksimum. Przy poziomej, Można zmieścić na stronie 2 do 4 kolumn.

C) Jaki format

Większość drukarek pracuje w formacie A4. Podręczniki RPG są wydawane w formacie A4, B4 lub B5. Jeśli praca ma być wyświetlana na komputerze, możesz poszaleć. Jeśli ma być drukowana, trzymał bym się A4. Tu znajdziesz podgląd różnych formatów. Pamiętaj, że każdy z formatów możecie ustawić poziomo lub pionowo. Jako główną zasadę można przyjąć, im większa kartka, tym więcej miejsca do zabawy, ale jednocześnie wyższe koszty wydruku.

D) Kolor czy skala szarości

Czy masz dostęp d kolorowych grafik? Czy Twoja praca ma być drukowana w domowym zaciszu? Czy w związku z tym warto bawić się z dużą paletą kolorów?

Odpowiedź brzmi: Tak. Prace kolorowe przyjemnie ogląda się na komputerze. Jeśli ludzie mają je drukować, musisz zapewnić im wersję czarno-białą, lub upewnić się, że wersja kolorowa dobrze działa. W przeciwnym wypadku ryzykujecie poniższy efekt:

Całkowite zlanie się kolorów przy wydruku w czerni i bieli.

2) Oprogramowanie

Zaczniemy od podstaw. Potrzebne są nam oba programy – edytor grafiki i tekstu.

W pierwszej roli proponuję GIMP’a – darmowego kuzyna Photoshopa (właśnie wyszła wersja 2.8.2, ale nie byłem w stanie zweryfikować jej stabilności dla Windowsów, w razie problemów proponuję bardzo stabilną wersję  GIMP’a 2.6.11). Dostępny na platformach Windows i Linux.

Druga to edytor tekstu – korzystam ze starego i sprawdzonego Microsoft Word 2003. LibreOffice Write używa podobnego zestawu  i układu opcji, jest darmowy i dostępny zarówno na Windowsy jak i Linuxy. Za Worda 2007 i 2010 nie odpowiadam.

Zaczynamy.

3) Praca wstępna

Otrzymałem od Karola plik tekstowy z opisem systemu Mini War, grafikę na okładkę i logo Savage Worlds Fan (wymagane przez autorów mechaniki Savage Worlds w korzystających z niej publikacjach). Docelowo ma z tego wyjść dość humorystyczny setting RPG o tematyce militarnej. Karol chciał mieć logo ciemno zielone, ja chciałem podkreślić charakter militarny.

Grafika (a właściwe skan szkicu) od razu została przypisana na okładkę. Na tej samej kartce powinno znaleźć się logo Savage Worlds Fan!.

Brakowało nam loga systemu. Od tego zaczniemy.

4) Czcionki

Oczywiście można by logo dziubać w całości ręcznie, ale postanowiłem ułatwić sobie pracę szukając fajnej czcionki.

W internecie jest tego masa, należy zwracać uwagę na dwie rzeczy: licencja na której czcionka jest udostępniana i dostępność polskich znaków. Większość fajnych czcionek jest skierowana do użytkowników anglojęzycznych – zapomnijcie w nich o ą, ę, ó, ż. Za to wyglądają ślicznie.

Zbiory czcionek anglojęzycznych można znaleźć tutaj

Za to pod tym adresem można znaleźć blog z świetnym zbiorem czcionek polskojęzycznych. Autor zadbał o to, żeby czcionki od razu pokazywały nasze narodowe znaki. Dobrą biblioteką czcionek jest też ta strona – czcionki są lepiej posegregowane.

W oko wpadły mi dwie: Manta Ray i Gunplay. Ta druga jest wyraźniejsza, użyjemy jej do stworzenia loga i nagłówków.

Czcionki zasysamy i rozpakowane (i zeskanowane programem antywirusowym) umieszczamy w katalogu systemowym z czcionkami (w większości komputerów będzie to C:WindowsFonts).

5) Logo

Mamy już czcionkę i program GIMP. Reszta jest banalna. Gimp zawiera skrytpy do tworzenia znaków firmowych. Oto one (z nazwami skryptu, który je utworzył). Szukam czegoś wybuchowego lub poszarpanego, Frosty wydaje mi się właściwe. (Jeśli jest Ci mało, więcej skryptów znajdziesz tutaj: http://gimpscripts.com/).

Zabieramy się do pracy. Uruchamiamy GIMPa i wybieramy File->Create->Logo->Frosty

Wyskoczy nam okienko konfiguracji skryptu.

Zmieniamy napis GIMP na Mini War, czcionkę Becker na nasz Gunplay.  Można pobawić się rozmiarem czcionki i tłem. Gdy będziemy gotowi wciskamy OK.

Magicznie utworzy nam się nasze logo. Trzeba jeszcze nad nim popracować.

Po prawej stronie mamy menu Layers. Zawiera ono 4 pozycje, nazywane „warstwami”. Warstwy są ważne i wygodne, każda z nich pozwala oddzielnie modyfikować elementy naszego obrazu – napis, efekt „błyszczenia”, jego „obwódkę”, cień na tle i tło.

Klikamy na warstwę najwyższą – MiniWar i zmienimy kolor napisu. Karol prosił o coś zielonego, zamienimy więc niebieski na zielony i przyciemnimy napis.

Używamy opcji Colors->Colorize

I bawimy się suwakami do uzyskania wymaganego koloru.

Hue odpowiada za odcień, Saturation za nasycenie a Lighness za jasność.

Zwracam uwagę na fakt, że tylko napis zmienił barwy. Operację powtórzymy dla warstwy Sparkle i zapisujemy logo z menu File->Save (zapisując plik w formacie .xcf – czyli formacie GIMPa) i File->Export wybierając format png. Dlaczego nie zapisujemy od razu w PNG? Robiąc tak połączylibyśmy wszystkie warstwy w jedną. Trzymając warstwy oddzielnie, będę mógł łatwo zmienić kolorystykę loga, jeśli Karol sobie zażyczy. Spłaszczając warstwy musiałbym się naprawdę namęczyć, żeby oddzielić napis od tła.

TADAM, mamy nasze logo.

Zostały jeszcze: Okładka, tło i skład.