We Mgle Nibykonkursowe

We Mgle Nibykonkursowe

Właśnie dostałem od żony łupnia cztery razy. Dwa w Lego Heroicę i dwa w Osadników. Boli jak diabli, ale może namówię ją jutro na wyjście na piwo RPGowe, pod pretekstem prezentacji Katedry 😉
Czas na notkę właściwą.

Sam jestem zaskoczony, ale udało mi się. Tak jest, napisałem w końcu pierwszą wersję We Mgle.

Wielu rzeczy w tym podręczniku brakuje – dwóch rozdziałów, korekty i składu, ilustracji i ozdobników,  ale i tak uważam go za kawał dobrej roboty, zważywszy na okoliczności.

Ale od początku.

Tydzień temu rozpoczął się Nibykonkurs. Stwierdziłem, że zamiast robić jakiegoś indiansa albo mini grę, dokończę któryś ze starych pomysłów. Z trzech haseł, dwa pasowały do We Mgle. W sumie z perspektyw czasu mogłem zrobić też Sunburn lub Paradise Lost, ale cholera, We Mgle to rozdział w moim RPGowym życiu, który najwyższy czas jest zamknąć. Postanowiłem twardo zabrać się za pisanie…

A potem dostałem listę zadań na projekcie i przesuniętą (skróconą) datę wejścia na produkcję. W sobotę postanowiłem nadrobić czas z żoną i rodziną. W niedzielę okazało się, że serwery padły, a ja złapałem choróbsko, oczywiście od rodziny. Szczerze mówiąc, w tym momencie się poddałem i zastanawiałem się, jak z całej sytuacji wycofać się z twarzą. Szczęście w nieszczęściu, choróbsko się nasiliło i w poniedziałek dostałem trzydniowe chorobowe. Nim pozamykałem otwarte kwestie w pracy, załatwiłem lekarza i leki i się trochę przespałem, była 17. Oznaczało to 24 godziny na napisanie gry, która chodziła mi po głowie od trzech lat.

Szybko powstał spis treści. Wiedziałem, że na blogach miałem dużo materiałów robionych z myślą o tej grze, oraz trochę notatek sprzed lat. Pościągałem to co nadawało się do użycia i w poniedziałek przeredagowałem, co dało mi 1/3 podręcznika – wstęp, szkice dawnych światów, ogólny fluff.

Na wtorek została mechanika, tworzenie postaci, przykładowy świat, metagra, karty postaci, drużyny i świata, prowadzenie gry. Posiadałem zapisany gdzieś przykładowy świat i mechanikę w notkach blogowych (pisaną pod podobny Sunburn). Czasu wydawało mi się w sam raz. Ale zgadnijcie co. Krytyczny błąd serwera produkcyjnego zabrał mi czas do 13 (bycie niezastąpionym na projekcie ma ostatnio więcej minusów niż plusów), moje 8 godzin na dokończenie gry skróciło się do 4.

W międzyczasie skrobnąłem prostą grafikę na okładkę. Mechanikę ogarnąłem z notek blogowych i dopieściłem do 14. W pół godziny wymotałem szkic świata. Głód zabijałem do 15.

W ostatnich godzinach Eliash bardzo mi kibicował, pilnując, żebym nie zostawił wgrania pliku na ostatnie 5 minut. Szczerze mówiąc, PDFa wygenerowałem dopiero o 16:30, robiąc ostatnie poprawki na karcie postaci i dodając choćby szkic rozdziału o prowadzeniu. Na stronie faterpg.net dorwałem licencję do FATE, którą wrzuciłem na końcu. Ostatnie dwie godziny były wypełnione intensywną walką o każdy możliwy rozdział i wskazówkę dla grających w moją grę.

W końcu udało mi się zrobić cały podręcznik. Nie miałem czasu, żeby go przeczytać. Są to 28 strony tekstu, więc recenzentów przepraszam, za słaby język niektórych rozdziałów i wszystkie błędy, które przeoczyłem w trakcie pisania.

Ale jest, We Mgle, edycja Nibykonkursowa, do oglądania w internecie lub pobrania.

Jak znajdę trochę czasu, zacznę uzupełniać braki – rozdział z pomocami dla MG, ogólnie pojęte pomysły na sesję i bestiariusz oraz metagrę. Ale mam już szkielet, na którym mogę pracować, a to jest dla mnie najważniejsze.

Teraz czas na recenzję innych prac Nibykonkursowych i na rozkręcenie kilku WTSów na polterze. Jak odpocznę, dopiszę brakujące rozdziały i wyślę całość Głodnemu. Czekał na ten podręcznik już dość długo.

Potem pomyślę nad kampanią do DDków z użyciem klocków z Lego Heroica do prowadzenia walk. I poduczę się rysunku. Ten gadżet od dłuższego czasu chodzi mi po głowie, a Gwiazdka się zbliża.

Reklamy

Mini War – PDF do pobrania

Mini War – PDF do pobrania

Tajest, mimo dwóch ciężkich dni w pracy, udało mi się złożyć podręcznik do Mini War.

Zdążyłem przed obiecanym „dedlajnem” czyli parę minut w czwartek przed północą.

Chciałem dorobić kartę postaci, ale z tym już kompletnie się nie wyrobiłem.

Notkę o składaniu w Scribusie (którego się trochę nauczyłem przy okazji) napiszę, jak zmęczenie mi przejdzie. Program polecam, jest dość prosty a daje bardzo fajne efekty. O wiele wygodniej się w nim zarządza składem niż Łordem.

Dużo pracy zostało włożone w ten mały, 7 megowy, 38 stronicowy pliczek. Format A5. Z okładkami. Możecie go wydrukować w A5, lub A4 z pominięciem strony 1 i 38, po dwie „kartki” na stronę A4.

Mini War 1.1 do pobrania

Polecam pobranie przed przeczytaniem, mediafire krzaczy dokumenty przy podglądzie.

Można też wejść na poltera i skomentować pracę pod notką Eliasha.

Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy w tworzeniu podręcznika współuczestniczyli:

Paulinie „Yumi” Pawlak, autorce ładniejszych grafik
Michałowi Lisowi,
Michałowi Borowskiemu,

organizatorowi Rzutu na Inicjatywę, który nas zmotywował, Krzysztofowi „zigzakowi” Raczynskiemu

a najbardziej Karolowi „Eliashowi” Woźniczakowi, autorowi pomysłu na grę Mini War, któremu dałem się namówić na współpracę.

Dziękuję i miłego czytania.

Jestem szczęśliwy i z poczuciem dobrze wykonanej pracy padam (dosłownie) na twarz.

Krzysiek.

PS. W przypadku błędów w pliku zgłaszajcie się do mnie na kbender@wp.pl lub do Eliasha na maila puvo@op.pl
Staraliśmy się wyłapać je wszystkie, ale mogliśmy coś przeoczyć. Pliczek będę aktualizował, więc będzie dostępny pod tym samym linkiem. Większe aktualizacje (dodanie rozdziałów i grafik) wrzucę w oddzielnych notkach.

Chryzantema w puszce

Chryzantema w puszce

No i się wykluło.

Dziś spisałem rozegrany scenariusz w klimatach Rokugantechu 2020.

Poprowadziłem tę sesję już ponad dwa tygodnie temu, ale 2 awarie kompa i następne dwa tygodnie w pracy tak dały mi w kość, że nie miałem czasu tego spisać na spokojnie.

Nie udało mi się dobić do właścicieli grafik, więc mam nadzieję, że zlinkowanie i wymienienie z pseudonimu wystarczy…

Żeby nie spamować, link do scenariusza wrzucam tutaj.

W notce za to co się udało, a co nie na sesji.

Czytaj dalej