Motywacje kolonistów


Inspiracje:

/Robert Sheckley – „Planeta zła”/

/Harry Harrison – “Ku gwiazdom”/

W tle gra:

/Fear Factory – Replica/

/Fear Factory – Resurrection/

/Faunts – M4 (Part1)/

 

Dlaczego ktoś – postać prowadzona przez gracza – leciałaby w kosmos, ryzykując dotychczasowe życie, poczucie bezpieczeństwa, kontakt z bliskimi? Dlaczego ktoś udaje się w niebezpieczną podróż w nieznane, bez możliwości uzyskania pomocy czy powrotu do domu? Postaram się przybliżyć motywacje postaci graczy oraz bohaterów niezależnych.

Co skłoniło Cię do lotu w kosmos?

Głód

James wyrzucał kolejne warstwy tektury ze kontenera. Smród rozkładającej się żywności mu nie przeszkadzał – dawał raczej nadzieję, że coś nadającego się do jedzenie wpadło przez przypadek do kosza. Przerwał, gdy usłyszał szelest za sobą. Próbował się odwrócić, ale było już za późno – metalowa pałka zdzieliła go po plecach. Obudził się po chwili w rynsztoku, a znaleziony przez niego kontener obrabiała wataha starszych chłopców. Wygląda na to, że dziś też się nie naje…

 

Brak podstawowych środków do życia może być największą motywacją do podróży do gwiazd. Ludzie żyjący na ulicy, poza marginesem społecznym mogliby stanowić dużą część ochotników. Jednocześnie, osoby wyniszczone, osłabione, niedouczone nie byłyby brane pod uwagę na kandydatów na członków misji. Paradoksalnie, mimo największej motywacji, mieliby najmniejsze szanse.

Żal

Ryoko wstała z łóżka. Nie wiedziała czy jest dzień, czy noc, zza zasuniętych rolet sączyły się pojedyncze smugi słabego światła ulicy. W sumie nie wiedziała, po co jeszcze żyje – od śmierci męża jadła to co przyniosła jej siostra, a poza tym, spała i płakała. Czuła, że niedługo skończy z tym życiem i z tym miastem, które przypominało jej o Johnie na każdym rogu. Nie mogła znaleźć sensu w życiu. Otworzyła gazetę i patrzyła na ogłoszenie na pierwszej stronie ilustrowane wizualizacją  raju: „Porzuć ten padół łez i udaj się na podbój Nieznanego™!”

Poczucie straty i potrzeba rozpoczęcia nowego życia może być potężnym motorem do działania. Jeśli dodamy do tego skłonności to irracjonalnego podejmowania decyzji, jestem w stanie sobie wyobrazić żal jako motywację do podboju kosmosu.

Pragnienie wolności

Abraham wsiadł szybko do kolejki. Rozejrzał się jeszcze raz czy nikt nie widział jak wychodzi z synagogi, schował jarmułkę głębiej do plecaka i skulił się w swoim fotelu. Wpatrywał się w graffiti malowniczo wrysowane w przeciwną ścianę wagonu obrazujące ostatni pogrom żydów. Kolejnego w tym roku. Spojrzał przez stalowy dach w niebo, wypatrując w nim nadziei dla siebie i całego narodu wybranego.

 

Potrzeba oderwania się od rządu, ucieczki przed władzą, prześladowaniami religijnymi i rasowymi zawsze napędzała ludzi do ucieczki w stronę pogranicza. Lokalna władza chętnie się takich osób pozbywa – na miejscu sprawiają same kłopoty, „za wielką wodą” z zasady budują dobrze zorganizowane społeczności. Niestety, zdradzają dziwne upodobanie do buntowania się przeciwko nadesłanym zarządcom.

Instynkt zdobywcy

Johan wpatrywał się w przepaść i w spadające kamienie. Podciągnął się z trudem z pomocą Meg, która asekurowała go liną. Adrenalina śpiewała w jego uszach, zdyszany wdrapał się na półkę skalną i upadł na plecach patrząc w niebo. Może był najsłabszy w grupie we wspinaczce, ale nie miał sobie równych, jeśli chodzi o nurkowanie. Poza tym, przeszedł już przez testy. Niedługo im pokaże, na co naprawdę go stać. Szkoda, że nie dożyją chwili gdy on stanie na najwyższym szczycie podbitego świata…

 

Zawsze istniała grupa ludzi, którzy czują instynktowną potrzebę zrobienia czegoś niepowtarzalnego, zawędrowania tam, gdzie nikt inny nie dotarł. Kiedyś podbijali nowe lądy, wzniecali rewolucje, odkrywali źródła rzek i udowadniali że śiwat jest jednak okrągły. Często z osobowością maniakalną-depresyjną, potrafili zrealizować cele niewyobrażalne dla współczesnych im ludzi lub, z równym prawdopodobieństwem, zapić się w portowej knajpie na śmierć. Silnej potrzebie spełnienia towarzyszy często potrzeba autodestrukcji. Dziś są to alpiniści, polarnicy, astronauci, w przyszłości będą to kosmonauci.

Jakie przesłanki umieściły Cię na statku?

Kryminalne

Sędzia siedział na stołku, kolejka skazanych przesuwała się powoli. Kłótnia nie miała sensu, zwiększała tylko wymiar kary. Strażnicy pilnowali, aby wolno przesuwający się, skuci więźniowie nie sprawiali kłopotów.

Więzień 22501207/12/87! – warknął łysy grubas w tanim i zbyt ciasnym garniturze, siedzący po drugiej stronie krat.
– Wyrokiem sądu zostajesz uznany za winnego zarzucanych Ci czynów, to jest paragrafu 174, spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, lądowym lub wodnym oraz paragrafu 237, spowodowania śmierci wysokiego funkcjonariusza państwowego. Apelacji się nie przewiduje.
Obeznani z rutyną strażnicy pchnęli Cię do przodu, przesuwając kolejny trybik w machinie prawa, gdy nastąpił niespodziewany zgrzyt.

– Chwila, widzę, że macie pewne umiejętności w pilotażu… – skinąłeś głową – W swojej wspaniałomyślności rząd zdecydował się zaoferować wam miejsce w ekspedycji na planetę o nazwie TK-867, czy się zgadzacie? To albo kara śmierci. Na waszym miejscu zgodziłbym się nad tę propozycję – powiedział ciszej nachylając się do krat.
Milicjanci stojący za tobą szturchnęli Cię, żeby wyrwać z namysłu – „Tak” to jedyne, co zdołałeś z siebie wykrztusić nim pchnęli Cię do przodu, w korytarz, którym wychodzili Twoi poprzednicy. Za twoimi plecami, tym samym znudzonym głosem kontynuował litanię win i kar:
– Więzień 22501207/12/88!

Korytarz był niechlujny. Wzdłuż niego ciągnęły się małe sale, w których wykonywano wyroki. Przypięcie pasami do fotela, szybki zastrzyk starą, zardzewiałą igłą, chwila rzężenia i technicy przystępowali do obdzierania ciała z resztek dobytku i godności. Jeden z nich ruszył w Twoim kierunku wciągając do strzykawki mililitry zielonkawego specyfiku.
-Ten nie, on leci – powiedział jeden z milicjantów prowadzących Cię do wyjścia.
– Biedny sukinkot – doszły do Ciebie jeszcze słowa technika…

 

Wyrok za przestępstwo gospodarcze to przykra sprawa. Delikwent zamknięty na 10 lat w obozie pracy z prawdziwymi przestępcami nie ma zbyt dużych szans na przeżycie. A nawet, jeśli wyjdzie z więzienia, czeka go bieda i piętno skazańca – nigdy nie wróci do starego życia. A drobni przestępcy? Głód mógł skłonić ich do kradzieży, ale czy w gruncie rzeczy są to źli ludzie? Co najwyżej nieprzystosowani. Warto wypchnąć ich w kosmos i mieć z głowy. A co z prawdziwymi przestępcami? Mordercami, gwałcicielami, psychopatami? W systemie totalitarnym z ogromnym przeludnieniem nikt nie będzie miał skrupułów. O ile nie posiadają jakiś wyjątkowych umiejętności, czeka ich kara śmierci, następująca zaraz po zapadnięciu wyroku.

Polityczne

Chang się zasępił. Wniosek o odwołanie przeszedł. 517 głosów przeciw 8. Zakrył twarz w głowach. Wiedział, że wychodzący z sali były przewodniczący raczej nie dojedzie do domu. Raczej zostanie zatrzymany po drodze i odwieziony na komisariat. Przez lata kariery zdobył paru wrogów, a dziś utracił jedyną rzecz, która go przed nimi broniła – władzę. Chang zaczął się zastanawiać… przeciwko ośmiu… musiał coś wymyślić i to szybko, po niego też mogą niedługo przyjść, a wtedy jego los będzie przesądzony… zaczął zastanawiać się, czy jest miejsce na tyle odległe, żeby nowy przewodniczący go tam nie dorwał…

 

Może obstawiłeś złego konia w rozgrywkach o władze, może organizowałeś nielegalne demonstracje lub sławiłeś opór wobec władz. Tak czy inaczej, wiesz, że oni są na Twoim tropie. Ucieczka do gwiazd to jedyna forma amnestii, na którą możesz liczyć.

Zostałeś wybrany

Bahiya drżącymi dłońmi otworzyła plastikową kopertę – wypalone na kartce z przetworzonego tworzywa sztucznego zdjęcia nie pozostawiały wątpliwości. Ktoś wiedział, że zdradzała męża… mimo wszystkich regulacji prawnych, zajmowania wysokiego stanowiska, wiedziała, że taka zbrodnia nie ujdzie jej na sucho. Jedyne, co różni kobietę o jej statusie dyrektor żeńskiego szpitala, od osób żyjących na ulicy, to fakt odstąpienia od tradycyjnego ukamienowania na rzecz bardziej litościwej metody… Kolejne zdjęcia zostały zastąpione przez dziwny formularz okraszony żółtą samoprzylepną karteczką z napisem „LECISZ, ALBO MĄŻ SIĘ DOWIE”.

 

Posiadasz wyjątkowe umiejętności, występujące w ułamku populacji. W dodatku jesteś w swojej dziedzinie jednym z najlepszych. Twoja obecność na statku jest konieczna. Jeśli nie masz ochoty lecieć, władza Ci taką ochotę zorganizuje. Nie ma ludzi świętych, a nawet jeśli zdarzają się, anioł obrzucony błotem znacznie zbliża się do ziemi. Kategoria uwzględnia cały przekrój społeczny, policjantów, żołnierzy, lekarzy, naukowców, pracowników elektrowni i wyspecjalizowanych fabryk, inżynierów, pilotów, zoologów i botaników.

Zgłosiłeś się na ochotnika

– Chcę lecieć sir! – powiedział pewnym głosem młody kapral.

Oficer rekrutacyjny spojrzał na młodzieńca krzywo. Szkoła wojskowa ukończona z wyróżnieniem, służba krótka ale nie budząca zastrzeżeń…

– Dlaczego chcesz lecieć? Teraz czeka was świetlana przyszłość w naszych siłach zbrojnych. Niedługo wyruszysz na front i zostaniesz bohaterem!

– Właśnie dlatego sir… właśnie dlatego…

No, no, no, zgłosiłeś się z własnej woli? Uciekasz przed czymś? Przed kimś? Czy może masz przeczucie nadchodzącego końca i chcesz wyrwać się z tej planety w dowolny sposób? Zgłosiłeś się sam, przeszedłeś przez sitko rekrutacji i czekasz na telefon, który potwierdzi datę wylotu i żegnasz się z obecnym życiem.

Jaka rola czeka Cię w nowej koloni?

Administracja/Ochrona – jak by na to nie patrzeć, ktoś musi kolonią od początku zarządzać. Na statku jest 200 tysięcy osób, nie trzeba otwierać wszystkich zamrażarek już pierwszego dnia… ale nadal, odpowiedzialność i trudność zadania będą ogromne. Tak więc kadra administracyjna będzie także pełniła rolę strażników koloni. Za to, jeśli razem z rodziną pozostaniecie lojalni, zostaniecie na swoim stanowisku policjantów lub biurokratów po przybyciu statków drugiej fali.

Wykwalifikowani – Naukowcy i pracownicy wyspecjalizowani – na zasadzie radzieckiego 3 kotła, ludzie ci będą żyli w lepszych warunkach niż ich „współtowarzysze podróży” i będą mieli duże szanse dalszej pracy po przylocie drugiej fali. Ktoś nadal będzie musiał zarządzać elektrownią, leczyć miejscowych z chorób czy operować sprzętem ciężkim w kopalni.

Mrówki – Zwykli ludzie to masa, która pójdzie za głośniejszym i/lub silniejszym. Farmerzy, dokerzy, pracownicy linii produkcyjnej. Nikt z drugiej fali nie będzie czuł potrzeby ich eliminacji – raczej podjęta zostanie próba uczynienia z nich niewolników (na zasadzie szantażu bronią masowego rażenie lub kija i marchewki – patrzcie, do czego doszły wybrane osoby i co się stało z opornymi.. A teraz gęba na kłódkę i machać kilofami).

Wywrotowcy i anarchiści – ci, którzy postanowią bronić się przed wyzyskiem, walczyć zbrojnie przeciw najeźdźcy czy prowadzić inną formę czynnego oporu, będą wrogami ludu a władza zrobi wszystko żeby ich zniszczyć. Ci, którzy usuną się na bok, zostaną pominięci – na planecie miejsca znajdzie się dla wszystkich a szkoda marnować sił i środków dla tak mało ważnego celu.

Kusi mnie przedstawienie tworzenia postaci w formie drzewka wyborów albo losowanej. Może kiedyś się tym zajmę, na razie, na potrzeby kampanii, dam graczom dowolność w tworzeniu bohaterów.

 

Następny wpis będzie dotyczył pomysłu na miejsce akcji – planety roboczo nazwanej Ferrą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s